Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 27 2020

terazjestlato
13:12
"Harry, zdradzę ci pewną tajemnicę: każdego dnia dawaj sobie prezent. Nie planuj go, nie czekaj, niech on sam przyjdzie. Może to być drzemka w fotelu, jakaś nowa rzecz lub filiżanka kawy".
— Dale Cooper, Twin Peaks
Reposted frommentispenetralia mentispenetralia viaaisajo aisajo
terazjestlato
13:10
9600 4517 500
Reposted fromTamahl Tamahl viaHypothermia Hypothermia
Sponsored post
soup-sponsored
06:46
 
 
Reposted byZasadniczoNIE ZasadniczoNIE
terazjestlato
13:09
9033 658e 500
Reposted fromTocdzieki Tocdzieki viaHypothermia Hypothermia

May 25 2020

terazjestlato
12:32
0749 6051 500
Reposted frompiehus piehus viaoski oski
terazjestlato
12:14
Od słowa do słowa umówiliśmy się na randkę, potem kolejną i kolejną. Czekałam na moment, kiedy czar pryśnie. Nigdy nie byłam z mężczyzną dłużej niż sześć miesięcy, ale tym razem rozczarowanie nie nadeszło. Zaczęły się za to szczere rozmowy, odsłanianie kart, jedna za drugą, jakbym patrzyła na Księżyc w nowiu, który powoli przechodzi w pełnię. Wszystko otoczone aurą niepewności. Umierałam z przerażenia, że on czegoś nie zaakceptuje, ale cierpliwie czekał i przyjmował wszystko. Bliskość. Pierwszy raz w życiu poczułam, że mogę być z mężczyzną blisko. Znał moją przeszłość, wiedział, dlaczego jestem spragniona akceptacji, miłości, i dawał mi to wszystko z nawiązką.
— Alicja Sinicka - "Winna"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viahesiamela hesiamela
terazjestlato
09:54
Przyzwyczajenie to zadziwiająca rzecz. Wystarczy, żeby zabrakło jednego elementu i człowiek się czuje, jakby kawałek świata go porzucił.
— Murakami
Reposted fromunr-eal unr-eal viamilostki milostki

May 24 2020

terazjestlato
17:49
Chciałem ją pocieszyć, ale nikt nie jest w stanie pocieszyć kobiety, która nie była nigdy kochana.
— Andreas Altmann - "Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość"
terazjestlato
17:45
Lepiej nic nie czuć. Bo potem nikt i nic nie wyrwie ci serca, nie zdepcze go i nie wyrzuci jak zużytej chusteczki. Dlatego trzymaj się tego i nie daj sobie wmówić, że istnieją takie rzeczy jak miłość, wierność i oddanie. Bo nie istnieją. A jeśli ktoś tak twierdzi, to kłamie. Tylko po to, aby cię wykorzystać i zranić.
— Agnieszka Lingas-Łoniewska
Reposted fromnacpanaa nacpanaa

May 23 2020

terazjestlato
16:15
Łatwo przyszło mu zniszczenie naszej relacji. Mi – nie. Z lekkością zakończył to, co wydawało się ważne i równie lekko zapomniał. Ja nie. Szybko powrócił do rzeczywistości, rozpoczął nowe znajomości i spokojnie zasypiał. Ja nie. Szybko też zorientował się, że popełnił błąd i chciał wszystko naprawić. Ale ja już nie.
— Aleksandra Steć - "11"

May 19 2020

terazjestlato
16:51
7163 888e 500
Reposted frommaybeyou maybeyou viadivi divi

May 09 2020

terazjestlato
16:52
Jeśli ktoś nie interesuje się Tobą w najtrudniejszych chwilach... Jego obecność jest bezużyteczna w każdym innym czasie.
Reposted fromsunsexdrugs sunsexdrugs viahormeza hormeza

May 03 2020

terazjestlato
19:35
Reposted fromzelbekon zelbekon viawybuchmuzgu wybuchmuzgu

April 20 2020

terazjestlato
18:25
Reposted fromzelbekon zelbekon

April 14 2020

terazjestlato
08:58

Mal de coucou – paradoks życia towarzyskiego, które jest niby bujne, ale w którym mamy niewielu prawdziwych przyjaciół. Mamy wokół siebie bardzo wielu ludzi, ale tylko przy bardzo nielicznych możemy być naprawdę sobą i wypłukiwać z siebie wszystkie te psychologiczne toksyny, które się w człowieku gromadzą. Mal de coucou jest jak złe odżywianie, które sprawia, że nawet jeśli pochłoniemy cały bufet niezobowiązujących pogawędek, to i tak wciąż jesteśmy głodni prawdziwego posiłku.

Liberosis – tęsknota za tym, żeby się mniej przejmować, rozluźnić kontrolę nad swoim życiem, żeby przestać co chwila patrzeć za siebie, czy tam się nie czai ktoś z siekierą, czy choćby ktoś, kto chce przechwycić piłkę. Tęsknota za tym, żeby zająć się wreszcie swoim życiem na luzie i z radością, trochę jak w siatkówce, żeby podbijać je krótkimi odbiciami, utrzymywać cały czas w powietrzu, żeby nie spadło na ziemię, zdać się na przyjaciół, na siebie, zawsze w ruchu.

Adronitis – frustracja, że tak strasznie długo trwa zanim naprawdę poznamy drugiego człowieka. Pierwsze tygodnie znajomości antyszambrujemy pogawędkami w przedpokojach psychiki, przesuwając się w głąb powolutku i po centymetrze, dwa kroczki naprzód, jeden duży wstecz. A chciałoby się przecież zacząć od sedna, od tego, co najważniejsze, a dopiero potem odblokowywać wyjścia na sprawy drugorzędne i marginalne. Chciałoby się zacząć od najgłębszych tajemnic i najintymniejszych szczegółów, a dopiero potem wyluzowywać w stronę small-talku, tak żeby dopiero po latach i poznaniu wszystkich soczystych sekretów osiąść spokojnie na kanapie i zapytać bliźniego jak ma na imię i co właściwie słychać.

Occhiolism – bolesna świadomość małości własnego doświadczenia i ograniczeń własnej perspektywy. Bo faktycznie, są one tak wąskie, że trudno z nich wyciągać jakiekolwiek wnioski o świecie, o przeszłości, albo o złożoności kultury. Owszem, życie każdego z nas jest niepowtarzalną anegdotą o nierzadko epickim rozmachu, ale i tak jest to rozmiar próbki: jeden. I całkiem możliwe, że jesteśmy tylko próbką porównawczą dla znacznie ambitniejszego eksperymentu, który ktoś właśnie prowadzi w pokoju obok.

Rückkehrunruhe – kiedy pełna wrażeń podróż, z której właśnie wracamy, zaczyna nam gwałtownie znikać z pamięci kiedy tylko przekroczymy próg domu. Do tego stopnia, że musimy sami sobie przypominać, że naprawdę byliśmy w trasie… choć ledwie kilka dni temu wszystko jeszcze pulsowało najżywszym szczegółem. Chciałoby się uniknąć aż tak szybkiego zapomnienia, chciałoby się bezboleśnie przepoczwarzyć z powrotem w życie codzienne, albo właśnie odwrotnie, porzucić wszelką iluzję ciągłości i zostawić migawkę wiecznie otwartą, tak by każda kolejna scena zapisywała się bezpośrednio na poprzedniej.

Opia – dwuznaczne i dojmujące patrzenie komuś w oczy, które zarazem czyni z nas natrętów, jak i wystawia na cios. Oczy drugiego człowieka błyszczą, są bezdenne, ale i nieprzezroczyste, a my zaglądamy w nie jak w dziurkę od klucza, czując z absolutną pewnością, że tam, po drugiej stronie drzwi, ktoś jest. Ale nie wiemy, czy zaglądamy do wnętrza czyjegoś domu, czy właśnie wyglądamy na zewnątrz.

Mimeomia – łatwość z jaką wchodzimy w szufladki i dopasowujemy się do stereotypów, nawet jeżeli tego nie chcemy, nawet jeżeli to nie jest w porządku i nawet jeżeli wszyscy uważamy że tak być nie powinno. Samookaleczamy naszą fantazję i pomysłowość zakładając najnudniejszy i najbardziej oczywisty kostium – Batmana, kapitana Sparrowa, kota z „Catwoman” – byle tylko zgarnąć te łatwe lajki i nie musieć po raz kolejny odpowiadać na pytanie „za kogo ty się właściwie przebrałeś?”

Ambedo – rodzaj melancholijnego transu w jaki wpadamy, kiedy dajemy się pochłonąć bez reszty szczegółom i szczególikom doświadczenia zmysłowego. Krople deszczu spływające po szybie, drzewa szumiące na wietrze, znikająca pianka na kawie – te krótkie momenty w których doznajemy po prostu tego, że żyjemy, i to tylko po to, żeby tego właśnie doświadczyć.

Semaphorism – dyskretny znak w rozmowie, że mamy coś osobistego do powiedzenia w danym temacie, ale nie będziemy rozwijać. Empatycznie skinięcie głową, w pół opowiedziana anegdota, enigmatyczne „znam to uczucie”. Rzeczy, które wrzucamy czasami w rozmowę, a które są jak chorągiewki, które ostrzegają, żeby tutaj nie kopać, bo coś jest ukryte pod ziemią. Może linia energetyczna, która zasila dom, a może światłowód, który prowadzi hen, do innego kraju.

Avenoir – marzenie o tym, żeby dało się pamiętać rzeczy przyszłe. Przyjmujemy przecież jako oczywiste i niewzruszone, że życie zawsze idzie do przodu, ale… w tym ruchu jesteśmy jak wioślarze: siedzimy tyłem do kierunku jazdy i możemy widzieć skąd przybywamy, ale nie dokąd płyniemy. Widzimy kim byliśmy, nie widzimy kim będziemy. Co więcej, kurs naszej łodzi nadaje przecież młodsza wersja nas samych. Jesteśmy poniekąd zakładnikami tego, co zdecydowaliśmy, kiedy byliśmy dużo mniej rozsądni i dużo bardziej naiwni niż dzisiaj. I trudno się nie rozmarzyć, jak to by było, gdyby było odwrotnie.

Moriturism – nagłe odczucie własnej śmiertelności, poczucie, że te upływające lata nie są żadnymi próbami do przedstawienia, które ma się odbyć, ani fragmentami historii, którą będziemy później opowiadać, ale raczej śladami na piasku, za którymi podąża przypływ absolutnego zapomnienia. Ale nawet i ono nie zmyje tego posmaku dużego kebsia na cienkim cieście, który niepotrzebnie zjedliśmy tuż przed snem.

Reverse shibboleth – ogólnikowe „halo” na początku rozmowy telefonicznej, które jest o tyle nieoczywiste, że w dobie komórek z góry przecież wiemy kto dzwoni. Ma ono z pozoru tyle samo sensu, co obrazek koperty przy ikonie emaila, albo malowanie pisanek ręcznie, choć przecież można kupić takie sztuczne, fabrycznie pomalowane. A przecież i tak to robimy sami, żeby być pewni, że one będą takie jak te, które malowaliśmy kiedyś z babcią.

Daguerreologue – wyobrażona rozmowa ze starą fotografią nas samych. Z tą tajemniczą postacią, która ciągle żyje w domu naszego dzieciństwa i która pewnie spędza wiele czasu na rozmyślaniach kim teraz jesteśmy i co robimy. Jak ta staruszka, której dzieci i wnuki mieszkają daleko i nie dzwonią już często.

Altschmerz – zmęczenie tym, że jesteśmy zmęczeni wciąż tym samym, że ciągle nas gnębią i troskają te same problemy, niedociągnięcia i niepokoje. Całymi latami męczy nas i doskwiera jedno i to samo, te przeciągłe i dobrze znane smutki, które bolą, ale nie mają już smaku, bo się zupełnie zużyły i nawet łagodny masochizm nie znajduje już w nich nic inspirującego. Cóż więc pozostaje innego niż wciąż od nowa wyruszać na poszukiwanie nowych-starych zmartwień, które pogrzebaliśmy dawno temu i których smaku zapomnieliśmy?

Heartworm – była miłość, przyjaźń, lub tylko znajomość z kimś, z kim już dawno nie mamy kontaktu, ale kogo wciąż nie możemy się pozbyć z naszych myśli. Teoretycznie już dawno zostawiliśmy tę relację za sobą, ale tak naprawdę wciąż nosimy ją w sobie, żywą i niedokończoną, jak porzucony biwak z niedogaszonym ogniskiem, które ledwie się tli, ale tylko czeka, żeby rozdmuchać pożar lasu.

Waldosia – kiedy szukamy w tłumie twarzy osoby, o której dobrze wiemy, że jej tam nie ma. Taki sposób na zbadanie, czy ten człowiek jest w ogóle jeszcze obecny w naszym życiu, taki emocjonalny odpowiednik sprawdzania po kieszeniach, czy są klucze, portfel, telefon, zanim sobie powiemy, że możemy iść.

Anthrodynia – zmęczeniem tym, jak chamscy i źli ludzie potrafią być dla siebie wzajemnie. Z tego zmęczenia ludźmi rodzi się umiłowanie przedmiotów, które są bezpretensjonalne, które nie oceniają, które po prostu są.

The bends – frustracja, że czegoś nie przeżywamy i nie doświadczamy tak jak powinniśmy, mimo że przecież czekaliśmy i pracowaliśmy na to – nieraz całymi latami. Ale nadmierne oczekiwania rozmagnesowują nasze serce, a my gorączkowo próbujemy coraz to nowych kombinacji, byle tylko dostać coś więcej niż śnieżny ekran i biały szum emocjonalny.

Deep cut – nagły nawrót emocji, której nie czuliśmy od lat. Emocji, o której byśmy już kompletnie zapomnieli, że ona w ogóle istnieje, gdyby nie to, że przypadkiem zostawiliśmy naszą psychiczną playlistę nastawioną na „losuj”. A teraz, gdy słyszymy pierwsze akordy, czujemy nagle, że nasze neurony szarpią jak pies, który jest już na smyczy, a któremu nie zdążyliśmy jeszcze otworzyć drzwi.

Contact high-five – kiedy bezwiednie dotyka nas ktoś, kto po prostu wykonuje swoją pracę – fryzjer, instruktor jogi, albo kelner – a nam się to podoba dużo bardziej niż skłonni jesteśmy przyznać. Prostota takiej minimalnej, niczym niezmąconej relacji, która podważa siłę słowa pisanego i podsuwa myśl, że w 2050 roku najlepszym rozwiązaniem dla początkujących pisarzy będzie po prostu przytulać ludzi.

Hiybbprqag – poczucie, że wszystko co nowe, już było, że ludzka kultura już dawno wypełniła swoją płytkę Petriego i teraz już karmi się tylko sama sobą, bez końca przeżuwając i krzyżując zużyte konwencje, tworząc przy tym nic więcej jak promieniotwórczy wyciek smutku.

Onism – smutek, że będziemy mogli doświadczyć tylko małej cząstki kosmosu. Tak jak wtedy, gdy stoimy przed tablicą odlotów na lotnisku, na której migoczą setki egzotycznych nazw, a za każdą kryje się cały odrębny świat, którego nie zdążymy zobaczyć przed śmiercią (i jeszcze jeden!). Nie zdążymy go zobaczyć tylko dlatego, że – jak usłużnie podpowiada mapa – „jesteśmy tutaj!”

Reposted fromliteratka literatka viasoko soko

April 13 2020

terazjestlato
12:17
Trzeba nauczyć się odpuszczać miłość, której nie ma, przyjaźnie, które nie służą, i ludzi, których nie ma obok, gdy najbardziej tego potrzebujemy. I pamiętać o tym, by nie zmuszać nikogo do niczego. Wymuszone rzeczy nie są nic warte.
— Tomasz Antosiewicz

April 07 2020

terazjestlato
18:41
Poznawanie drugiej osoby polega na odkrywaniu świata znaczeń, jakie ona nadaje.
— Zajęcia ze Złożonych Procesów Poznawczych, temat: język
Reposted frommarkotna markotna viaheavencanwait heavencanwait

March 29 2020

terazjestlato
05:28
2753 ce16 500
Reposted fromretro-girl retro-girl viasoko soko

March 26 2020

terazjestlato
20:10
0077 d4b6 500
Jarek Puczel, Zakochani (3) 45x45 cm, olej, płótno
Reposted fromfajnychnielubie fajnychnielubie viashakeme shakeme

March 25 2020

terazjestlato
19:35
Ja nie lubię utopii. Bo zaczyna się od tego, że ktoś wymyśli sobie wyspę i tam cudowny ustrój jakiś panuje, a kończy się na obozach koncentracyjnych
— Zbigniew Herbert
Reposted fromlisekhipisek lisekhipisek viamodalna modalna
terazjestlato
19:33
Męska troska o kobietę zawsze ma jakiś cel. Niekiedy szlachetny, ale zawsze egoistyczny. Troszczą się po to, aby zaistnieć, zostawić ślad, utkwić w pamięci, zbliżyć się, a może i oczarować.  Kobiety troszczą się inaczej. Z prawdziwego niepokoju, bez myśli o tym, co po tej trosce zostanie. Mężczyźni natomiast muszą o swojej trosce koniecznie poinformować. Bez tej informacji wydaje im się ona nieważna. U kobiet, pewnie z powodu instynktu macierzyńskiego, to się raczej nie zdarza. Kobiety z reguły troszczą się w ciszy.
— Janusz Leon Wiśniewski
Reposted fromavooid avooid viaeternaljourney eternaljourney
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
(PRO)
No Soup for you

Don't be the product, buy the product!

close
YES, I want to SOUP ●UP for ...